- COUP D"ETAT
Bunt zasiedla mój umysł. Powstanie zaczyna się tutaj. Moja odrobina wolności, przejaw czarnej duszy, która na co dzień jest silnie tłamszona przez rodzinę. DZIŚ jest moja noc, teraz jestem sobą, właśnie wyrażam mój MANIFEST!
Za 15 min zaczynam występ. Trochę czuję się niepewnie, bo podobno dziś w loży vipów są jacyś specjalni goście. Chodzą plotki wśród obsługi, że to jakaś szycha z BigBang! Może nawet sam lider G-Dragon? Ale czego on by tutaj szukał, przecież kilka ulic dalej wytwórnia YG ma swój klub, bywa tam śmietanka seulskiego szołbiznesu, a tutaj raczej sławni ludzie się nie zapuszczają.
Moja rewolucja nie będzie transmitowana przez telewizję, nie znajdzie się w obiektywach fanów słynnych celebrytów, nie może być jak bumerang przenoszony z ust do ust, bo jak dotrze to do uszu mojego ojca... to... aż pędzelek do makijażu wypadł mi z ręki, gęsia skórka pokryła nagie ramiona...
Wydaje się, że jestem bezpiecznie ukryta za pióropuszem z setki blond warkoczyków, moje brązowe tęczówki wspaniale przysłoniły turkusowe soczewki, gruba czarna plama zaczyna się na czole, pokrywa oczy i schodzi na dół skośnie po policzkach. Usta też są czarne, pokryte błyszczącym brokatem. Reszta twarzy jest w paski zebry. Moja przemiana z poczwarki w motyla rodzi się w bólach, trwa około czterech godzin, najwięcej czasu zajmuje oczywiście umocowanie warkoczyków, żeby się nie odczepiły podczas występu.. Nakleiłam też na ramionach i udach kilka tatuaży, wyglądają jak prawdziwe. Sporo ciężkiej biżuterii, czarno- biały top, krótkie spodenki i podkolanówki do wysokich trampek. Kiedy skończyłam je naciągać wysoko, wstałam i pewnie udałam się w kierunku wyjścia na scenę.
Tak właśnie w każdą sobotnią noc umiera Kang Jin.
Tak się rodzi ONE. One po angielsku znaczy JEDNA
Jestem JEDYNA W SWOIM RODZAJU, wbrew temu, co sadzi mój ojciec
I'm the Best, Im One of a Kind!
2. WOW, FANTASTIC BABY!
Muzyka mnie ogłuszyła. Światła oślepiły moje i tak piekące już od dymu oczy. W tym momencie zaczynam żyć innym życiem, upajam się rytmem i krzykami lubieżnych mężczyzn. Zaczęłam zmysłowo tańczyć, podeszłam do rury i zaczęłam swój występ.
Byłam bezwstydna, byłam taka młoda, czułam się piękna, pożądana i silna jak nigdy. Prawie nie dotykałam rury, wspinając sie na górę i zjeżdżając na dół, wykonywałam wszystkie opracowane akrobacje z lekkością węża, nie istniała dla mnie grawitacja, wszystko było perfekcyjne, ja nie słuchałam muzyki, JA BYŁAM NIĄ...
Nikt z zebranych ludzi w klubie, co ja mówię- nawet ja sama w tym momencie - nikt powtarzam, nie mógł się domyślać, że właśnie patrzy na dumę Korei, dziecięcą laureatkę olimpiady sprzed kilku lat w gimnastyce artystycznej, a obecnie ...
no dobra, nie chcę o tym nawet myśleć, teraz jestem ONE
Po skończonym występie jak zwykle leżałam wypompowana w garderobie, a Bo Ra z obsługi robiła mi szybki masaż. Zaśmiewałyśmy się z reakcji facetów, których ona obserwowała z boku podczas gdy ja fruwałam pod sufitem na kole, kiedy bez pukania wpadł menager klubu:
-Zbieraj się natychmiast, idziemy do loży vipów, ktoś chce cię poznać!
Usiadłam prosto i z zimnym uśmiechem szybko zmieniłam temat:- Witaj, szefie, dziękuję za dzisiejszy wieczór. Następnym razem też dam z siebie wszystko. Proszę podziękować staffom z obsługi...
Nie dał mi dokończyć, brutalnie ściągnął mnie z fotela i zaczął wlec na salę. - Panienko, nie słyszałaś, co do ciebie mówię?- Bo Ra w ostatniej chwili rzuciła mi swoją olbrzymią czarno- białą kurtkę i skuliła się od jego wrzasku.- Lekceważysz polecenie szefa?! Co ty sobie myślisz, nie jesteś może stałym pracownikiem, ale ode mnie zależy, czy będziesz tu jeszcze występować, czy nie! Idziemy natychmiast do pokoju vipów i masz tam zrobić dobre wrażenie!
Byłam w głębokim szoku i chyba tylko dlatego nie wyrwałam się i nie zastosowałam na nim chwytów takewondo. Jestem mistrzem sztuk walki, ale w tym momencie byłam tak sprytna jak worek ryżu. Sparaliżowało mnie niedowierzanie. Jeszcze nigdy nikt, poza moim ojcem, nie podniósł na mnie głosu! Służba i pracownicy ojca traktowali mnie z nabożną czcią, jak tabliczki przodków, a ten obleśny stary dziad...
- Panienko, Agassi! Do ciebie mówię! Co się tak patrzysz?! Chodź natychmiast, czy ty wiesz, kto jest dzisiaj w klubie? Od nich zależy nasza przyszłość, to wielki honor i zaszczyt, że chcieli do nas przyjść! Otworzył ostatnie drzwi-Jesteśmy, PAnowie to jest nasza One, proszę się nami dobrze zaopiekować- z tymi słowami wepchnął mnie przed sobą na środek pokoju.
Zamrugałam oczami, w których już gromadziły się łzy, (soczewki piekły mnie niemiłosiernie).
Zza stołu pełnego butelek, z kłębowiska nóg i rąk hostess, zwinnie wyplątał się z najpiękniejszy człowiek, jakiego w życiu widziałam i błyskawicznie podszedł do nas. Upierścienioną ręką zarzucił na bok długą kolorową grzywkę i szybko mnie zlustrował z góry na dół
Łał, FANTASTIC BABY!- krzyknął i pokazał za okno z widokiem na salę
Ten wystrojony buc w ten sposób okazał mi uznanie, niech ja skonam, przede mną stał lider BigBang, G-Dragon we własnej osobie i w dodatku spoglądał na mnie wygłodniałym wzrokiem, jakby chciał mnie pożreć albo przynajmniej przelecieć za chwilę na zapleczu...
A ja miałam ochotę ich wszystkich zabić, klub spalić i wysadzić w powietrze a ziemię po nim zaorać i ogrodzić drutem kolczastym na 10 000 lat...
....
Ciąg dalszy tego opowiadania
oraz
wiele innych fanfików o Bangach, a szczególnie G-Dragonie
znajdziesz na wattpadzie POD ADRESEM:
https://www.wattpad.com/user/hwaranghwaiting
Polecam kolejność:
I. Nasz Seungri (wybitna cukrzyca, początki Big Bangów i NYONGTORY)
II. trylogia SOBOTNIA NOC/ KAC VEGAS W SEULU:
1.One of a Kind (I cz, romans, dużo Smoka )
2. Big Scandal ( II cz, komedia, akcja, relacja Taeyanga )
3. T.O.P of the World ( III cz, komedia, fotostory, yaoi, zabójcze dialogi )
III. BigBang:WAKACJE- Bangi na wesoło
dlaczego? BO TAK!

Komentarze
Prześlij komentarz